VINCI RAPID 40C – Uniwersalność ponad wszystko

Koła szosowe RAPID 40C

Seria kół VINCI RAPID to bardzo ciekawa propozycja dla każdego, kto poszukuje karbonowych kół wysokiej klasy i jednocześnie nie zamierza nie jeść przez rok, by na nie oszczędzić :).

Chcesz być na bieżąco z artykułami? Polub nas:

Projektantom tej serii udało się bowiem połączyć kilka ciekawych technologii i nowoczesnych rozwiązań, jednocześnie utrzymując ceny w "rozsądnych" granicach średniej krajowej. Jak sprawują się te koła w praktyce – postanowiliśmy się o tym przekonać.

Seria RAPID to 4 modele kół różniące się wysokością obręczy – od 20 do 88mm, każde dostępne w wersji zarówno pod szytkę jak i oponkę. Jako cel naszych testów wybraliśmy model z 40mm stożkiem ze stalowymi łożyskami mechanicznymi i rantem przystosowanym pod oponkę. To na nim skupimy się w dalszej części tekstu.

Przeznaczenie:

Koła VINCI RAPID z 40mm stożkiem to najbardziej uniwersalny zestaw w serii VINCI RAPID. Sprawdzi się zarówno podczas samotnej ucieczki na stosunkowo płaskiej trasie, gdzie istotne będą aerodynamiczne właściwości nieco wyższej obręczy, a jednocześnie będzie naszym sprzymierzeńcem podczas stromych podjazdów, gdzie z pewnością docenimy jego niską masę. Jest to więc wszechstronny zestaw i z pewnością będzie dobrym wyborem dla osób jeżdżących w różnych warunkach, poszukujących jednego, uniwersalnego kompletu kół.

Parametry:

Katalogowa waga zestawu równa 1239g w przypadku wersji pod szytkę i 1424g w wersji pod oponkę stawia koła VINCI RAPID wśród jednych z najlżejszych kół o wysokim stożku, a trzeba pamiętać, że mamy tutaj do czynienia z teoretycznie masywniejszym, ale zdecydowanie bardziej aerodynamicznym, specjalnie przeprojektowanym "U-kształtnym" profilem obręczy. Nasz egzemplarz w wersji pod oponkę ważył dokładnie 1419g, 5g mniej niż waga katalogowa. Koła zapleciono na piastach VINCI BF-112F/R, opartych na znakomitych łożyskach mechanicznych (które za niewielką dopłatą możemy wymienić na ceramiczne). Do tego aerodynamiczne szprychy i oczywiście aluminiowe nyple i mamy kompletne koło VINCI RAPID 40C.

Pierwszy rzut oka:

Koła są lekkie i to czuć. W ręku sztywne, szprychy dobrze naciągnięte, co nie powinno dziwić – widać, że to istotny dla producenta aspekt, gdyż na jego stronie możemy znaleźć sporo informacji o rozwiązaniach stosowanych podczas zaplotu koła. Ponadto wraz z kołem otrzymujemy wykres, przedstawiający z jaką siłą dana szprycha została naciągnięta – w zasadzie niepraktyczna, ale ciekawa informacja. Do tego w zestawie klocki hamulcowe przeznaczone do karbonowych obręczy i zaciski piast. Łapiemy koło za końcówki piast i lekko nim kręcimy. Czekamy, czekamy, czekamy – koło toczy się płynnie, lekko i naprawdę trochę to trwa, zanim się zatrzyma. A mamy do czynienia z zestawem opartym na mechanicznych stalowych łożyskach, a nie z ceramiczną wersją. Czas założyć opony i sprawdzić jak koła sprawują się w praktyce.

Po założeni opon zauważyć można, że wyglądają one na nieco szersze niż gdy spoczywały na innych obręczach. Teoretycznie 24mm gumy po dokładnej inspekcji mają 24,82mm. To z pewnością zasługa poszerzonego rantu obręczy VINCI RAPID, który sprawia, że opona lepiej się układa, a jej balon jest bardziej "rozpłaszczony". Ma to zapewnić lepszą trakcję i mniejsze opory toczenia. Niestety nie dysponujemy odpowiednim sprzętem by to dokładnie zweryfikować, ale widać że opona jest inaczej ułożona i "coś w tym jest".

Wrażenia z jazdy:

Koła mają limit wagowy aż do 100 kg. Nie musimy więc szukać najbardziej "wychudzonego" ridera do ich przetestowania. Do testów dedykujemy Maćka – zobaczymy jak koła będą zachowywały się pod jego mocną nogą ;). Oto jego relacja z pierwszej jazdy:

„Wsiadam na rower i go spokojnie rozkręcam. Pierwsze wyjście z zakrętu zaraz po starcie i znowu rozpędzanie, tym razem trochę mocniej naciskam na korby, ale bez przesady. Po prostu pogoda sprzyja i aż chce się nieco 'poszaleć'. Jakoś szybko i łatwo idzie, jakby wiatr mocno dawał w plecy. Ale na kolejnych zakrętach odczucia są podobne, a czasami jednak czuję, że wiatr wcale nie pomaga. „Kurcze, ale te koła przyspieszają” myślę głośno. Naprawdę odczucie jest na tyle fajne, że na początek testu przez dość długi czas zamiast jak najszybciej wyjechać z miasta to robię trochę bezsensowne kółka po centrum, by cieszyć się przyspieszeniem po wyjściu z każdego łuku. Tu po prostu czuć lekkość i sztywność tych kół.

Czas jednak sprawdzić koła także w dalszej trasie, starczy jeżdżenia w kółko po mieście. Zaplanowałem sobie na dzisiaj dłuższą wycieczkę, sporo płaskiego i kilka mniejszych górek. Na początek bardziej płaski odcinek. Rozpędzam się i kładę na kierownicy. Tutaj ciężko na jakieś obiektywne odczucia, ciężko ocenić jak się koła toczą, co daje wysoki stożek. Ale subiektywnie jedzie mi się przyjemnie i dość lekko. Chodź tu na pewno sporo sobie wmawiam, szczególnie po pierwszych niesamowitych wrażeniach z jazdy po mieście. Puszczam na chwilę korbę i wsłuchuję się w dźwięk bębenka – szczerze powiedziawszy nic szczególnego ;). No ale nie dźwięk jest najważniejszy. Subiektywnie mam wrażenie, że po puszczeniu korb koła bardzo powoli wytracają prędkość, a wiatr jest przednio-boczny. Ale tu ponownie ocenę może wypaczać mój trwający zachwyt.

Dojeżdżam do pierwszej górki. Będzie ona akurat z wiatrem! Rozpędzam się więc już przed nią, by spróbować zrobić jak najlepszy czas. Chwila jazdy "na zapieku", trochę przepychania na twardo pod koniec, ale pozytywne zaskoczenie – całość wjechałem "z blatu". Jestem zadowolony z tego wyniku.  Zjeżdżam jeszcze raz w dół i próbuję pokonać ten sam podjazd z startu z miejsca. Zaczynam bardzo mocno rozpędzając rower na stojąco. Tutaj ponownie czuję, jak te koła pięknie przyspieszają. Siadam na siodełko i kręcę dalej. Jednak tutaj już cudów nie ma – trzeba zrzucić na mniejszą zębatkę, robi się już za twardo, a rozkręcanie niemalże "na maksa" kosztowało mnie sporo. Końcówkę górki już całkowicie odpuszczam, niemniej jednak pozostaję bardzo zadowolony.

Po drodze czeka mnie jeszcze kilka innych górek, a potem powrót do bazy. Dzisiaj jazda daje mi naprawdę dużo radości, słońce świeci, koła "niosą", noga "podaje" – czego chcieć więcej. Wracam bardzo zadowolony, a sprawdzenie Stravy tą radość pogłębia. Udało się ustalić 6 osobistych rekordów, w tym 2 na podjazdach, które pokonuję naprawdę często testując różnego rodzaju sprzęt. To jeszcze bardziej mnie przekonuje do tego modelu kół. Całe szczęście, że mamy w planach także test długodystansowy i w najbliższym czasie nie będę musiał się z nimi rozstać :)

P.S. Zdjęcia kół w akcji dodam wkrótce, dzisiaj zaliczyłem samotny trening i nie miał kto ich wykonać.”

Cóż więcej możemy dodać. Jak widać, koła nie tylko ładnie wyglądają, ale także świetnie sprawdzają się na różnorodnej trasie. Z niecierpliwością czekamy na wyniki testu długodystansowego i kolejne odczucia z jazdy.

Strona dystrybutora: vinci-wheels.com/pl

Wasze komentarze

Polub nas na Facebooku

Nadchodzące wydarzenia