Sezon 2026 zapowiada się grubo. Jeśli szukasz imprez, które solidnie przetestują Twoją łydkę, logistykę i to, czy dobrze dobrałeś ciśnienie w oponach, to jesteś w odpowiednim miejscu. Zebraliśmy tu najciekawsze ultramaratony rowerowe, wyścigi gravelowe i maratony MTB. Od szybkich, płaskich szutrów, na których wiatr błyskawicznie dzieli stawkę, po górskie przeprawy, gdzie rower częściej się niesie, niż na nim jedzie.
Wybór konkretnego startu to nie tylko kwestia tego, czy masz wolny weekend. To decyzja o profilu trasy i o tym, czy po powrocie do domu od razu będziesz wymieniać klocki hamulcowe. Niezależnie od tego, czy planujesz swoją pierwszą "setkę", czy celujesz w kilkudniową rzeźnię w formule self-supported, nasz kalendarz pomoże Ci to wszystko z głową poukładać. Łap listę poniżej i planuj mądrze.
Rzucenie się na najdłuższe dystanse już w kwietniu to prosty przepis na to, żeby w lipcu patrzeć na swój rower z obrzydzeniem. Rozsądniej jest potraktować krótsze wyścigi (100-200 km) jako solidne przepalenie płuc, które przygotuje Twój organizm do głównego celu w szczycie lata.
Zwracaj uwagę na sumę przewyższeń i rodzaj nawierzchni. Przejechanie 300 km po ubitych wałach to długa, ale całkiem płynna jazda. Te same 300 km w górach, z sekcjami pełnymi luźnych kamieni i błota, to już zupełnie inny sport, gdzie średnia prędkość bywa bezlitosna.
Trasy robią się coraz ciekawsze, a to zazwyczaj oznacza, że są też trudniejsze. Równe, lśniące szutry coraz częściej ustępują miejsca leśnym duktom i singlom.
Ogumienie: Opona 38 mm powoli przestaje być lekiem na całe zło. Standardem stają się szerokości 40-45 mm, a ramy z prześwitem na opony wyjęte prosto z MTB (2.0 - 2.1 cala) nikogo już nie dziwią. Więcej gumy to możliwość zejścia z ciśnieniem, a to oznacza plecy, które nie błagają o litość po dziesięciu godzinach w siodle.
Napęd: Zostaw twarde, szosowe przełożenia na asfalty. Kiedy masz na rowerze torby z całym dobytkiem, a przed sobą kilkunastoprocentową ściankę w sypkim piachu, zaczniesz modlić się o lżejszy bieg. Napędy 1x z kasetami "patelniami" (np. 10-50T lub 10-52T) lub przemyślane układy 2x z korbą sub-compact to teraz najrozsądniejszy kierunek.
Logistyka i zasilanie: Nawigacja podświetlona w nocy potrafi wydoić powerbanka w mgnieniu oka. Jeśli planujesz zarywać nocki, warto przemyśleć, czy w tym sezonie nie zaprzyjaźnić się z przednią piastą z prądnicą.
Najlepiej wczoraj. A tak całkiem serio - zapisy na kultowe imprezy ruszają często już jesienią i zimą poprzedniego roku. Najgorętsze pule na najlepsze wyścigi potrafią zniknąć w czasie, w którym zdążysz zaparzyć kawę. Poza tym, łapiąc pule "early birds", zapłacisz po prostu mniej.
To zasada absolutnej samowystarczalności. Od startu do mety radzisz sobie sam. Nie ma wozu technicznego, znajomy nie może podać Ci bidonu zza krzaka, a bułkę kupujesz na stacji benzynowej - o ile zdążysz przed zamknięciem. Śpisz, jesz i łatasz dętki, polegając tylko na sobie i tym, co znajdziesz po drodze. W praktyce - o ile nie stosujesz tej słynnej, "Radkowej" interpretacji przepisów - musisz pogodzić się z tym, że na równych zasadach z resztą zawodników polegasz wyłącznie na własnych nogach i zawartości własnego portfela.
Limity zależą od kaprysu organizatora i rzeźby terenu. Zazwyczaj zakłada się jednak, że średnia prędkość przelotowa, wliczając w to łatanie opon, spanie na przystanku i jedzenie hot-dogów, wynosi około 12-15 km/h. Na 500 km masz więc najczęściej od 60 do 70 godzin. Zapasu wystarczy, żeby się zgubić, odnaleźć i jeszcze chwilę odsapnąć.
Nie. Zdecydowana większość imprez gravelowych i ultra z naszego kalendarza jest otwarta dla każdego ambitnego amatora. Płacisz wpisowe, podpisujesz, że wiesz na co się piszesz, przypinasz tracker GPS, żeby rodzina widziała gdzie wjechałeś w las, i ogień na tłoki.
Jeśli zauważysz, że brakuje nam jakiegoś wydarzenia lub informacji, daj nam o tym znać:
Twoja opinia jest dla nas bezcenna.